Menu

Życie chłopaka z mniejszego miasta w olbrzymim mieście

Nie każdy widzi stolicę w ten sam sposób. Ja prezentuję mój własny punkt widzenia na życie w nadwiślańskiej stolicy.

Dwa miesiące później...

fioletowytymianek

Witajcie!

Dzisiejszy post powstał równo dwa miesiące po ostatnim, pół roku po założeniu bloga i dzień przed moimi dwudziestymi piątymi urodzinami. Nie pisałem tutaj nic bardzo długo, ale w moim życiu w tym czasie wydarzyło się mnóstwo rzeczy, głównie dobrych, ale zdarzały się też niezbyt miłe. Ale zacznijmy od początku…

Jakieś dwa tygodnie po ostatnim poście adoptowałem malutką rudą kotkę. Wabi się Sansa, ma obecnie trzy i pół miesiąca i straszny z niej rozrabiaka. Nauczyłem się już chować papier toaletowy poza zasięgiem jej łapek, bo w przeciwnym wypadku jest rozrzucony po całym domu. Wybaczam jej jednak różne drobne świństewka, bo gdy wracam do domu z pracy, mała tak się łasi i mruczy, że nie da się na nią gniewać. Czasem zdarza jej się udawać etolę z lisa, owija się koło mojej szyi i patrzy na świat z góry :)

Po drugie, jestem już studentem drugiego roku! Pod koniec roku akademickiego było już ciężko, trudno było pogodzić pracę z intensywną nauką hiszpańskiego. Jednak udało się, zaliczyłem pierwszy rok z całkiem niezłym wynikiem, teraz czas na odpoczynek (wolne weekendy przez trzy miesiące, co tu robić z taką ilością wolnego czasu?! :) ) i nabranie sił przed kolejnym rokiem zmagań z językiem Cervantesa, który będzie trudniejszy niż pierwszy, ponieważ zacznie się nauka historii literatury i języka, kultury i historii Półwyspu Iberyjskiego oraz innych tym podobnych przedmiotów.

Kolejnym pozytywem jest otrzymanie nowej pracy. Od 1 sierpnia będę pracował w dziale marketingu i sprzedaży internetowej w jednej z firm w okolicach Warszawy. Nie mogę się już doczekać, bo wszystko wskazuje na to, że będzie to praca o wiele bardziej kreatywna i dynamiczna niż ta, którą wykonuję obecnie. Data rozpoczęcia nowej pracy jest dla mnie podwójnie ważna, bo będzie to pierwsza rocznica mojej przeprowadzki do Warszawy!

Jedynym ważnym negatywnym wydarzeniem w ciągu ostatnich dwóch miesięcy była nagła wyprowadzka mojego współlokatora. Wyniósł się z dnia na dzień, informując mnie o tym po fakcie, gdy byłem akurat w pracy. Mocno skomplikowało mi to sytuację finansową, ale jak zwykle sobie poradzę.

Mam nadzieję, że uda mi się pisać coś dużo częściej niż do tej pory, aż trochę mi wstyd, że nie odzywałem się tak długo.

Życzę Wam miłego tygodnia, moi drodzy! Do usłyszenia niedługo :)

Trzymajcie kciuki!

fioletowytymianek

Dzień dobry wszystkim! :) 

Za oknem zimno i mokro, zupełnie nie tak, jak powinno być w połowie maja. Pogoda nie napawa optymizmem, ja jednak jestem pełen wiary w przyszłość :) 

Dlaczego? Otóż za nieco ponad godzinę mam rozmowę kwalifikacyjną! Wprawdzie nie jest to pierwsza taka rozmowa w moim życiu, ale wydaje mi się, że to może być moja wymarzona praca, a przynajmniej trampolina, dzięki której wskoczę na wymarzone stanowisko :)

 

Na razie nie powiem, co to za praca, żeby nie zapeszyć. Proszę Was jednak o trzymanie kciuków za mnie- z takimi wspaniałymi czytelnikami nie może przecież być źle! :) 

Z góry bardzo Wam dziękuję i obiecuję, że niedługo napiszę z informacją, jak mi poszło :) 

Do usłyszenia niebawem! :) 

 

 

Ból dupy cechą narodową Polaków?

fioletowytymianek

Dobry wieczór wszystkim!  :) 

O tej porze powinienem już spać, bo wstaję o 6:00. Zdarzyło się jednak coś, dzięki czemu postanowiłem napisać post tutaj. 

Zaczęło się od tego, że jeden z polskich celebrytów, którego obserwuję na Facebooku, zamieścił post odnośnie do przyznania w Konkursie Piosenki Eurowizji 12 punktów Ukrainie przez polskie jury. W poście tym ów celebryta, który karierę robi dzięki pięknej twarzy, a niestety nie dzięki jakiemuś szczególnemu talentowi, zapytał, czy polskie jury nie ma uszu, skoro Ukraina dostała od nich 12 punktów. Mając na uwadze, że ów celebryta często na swoim fanpage'u chwali się słuchaniem muzyki niezbyt wysokich lotów, a także fakt, że wystąpił w teledysku do piosenki disco polo, nie omieszkałem tego skomentować. Komentarz brzmiał 'I mówi to facet, który występuje w teledysku disco polo'. I tu się zaczęło...

Najpierw wpis skomentował mój znajomy, który Ukraińców nienawidzi i najchętniej wciąż karałby ich za UPA i rzeź na Wołyniu. Podał jednak dość logiczny argument, zatem postanowiłem się do niego odnieść, ale zanim to zrobiłem, rozpętało się istne pandemonium. Przez kilkanaście kolejnych komentarzy podawałem logiczne argumenty uzasadniające tezę, że ów celebryta nie powinien był podważać opinii jurorów i widzów z kilkunastu państw. Moje komentarze przeplatały się z pozbawionymi  jakiejkolwiek spójnej argumentacji komentarzami typu 'trochę dystansu', 'zajmij się swoim życiem, a nie miej pretensje do wszystkich wokół' czy 'nie byłeś na żadnym konkursie muzycznym i dlatego pokładasz wiarę w jury'. Sypały się też gorsze wpisy...  Ostatecznie skasowałem swój komentarz, bo poziom dyskusji spadł skandalicznie nisko.

Ludzie, co się z Wami dzieje?! Żadna z moich trzech ulubionych piosenek z tegorocznej Eurowizji nie znalazła się nawet w pierwszej dziesiątce i czy z tego powodu mam rwać szaty i twierdzić, że obywatele innych państw są głusi? Czy ból dupy stał się naszą cechą narodową? Czy w naszym narodzie całkowicie umarła zdolność czytania ze zrozumieniem?

Ja rozumiem, że o gustach się nie dyskutuje. Panu Celebrycie piękna ukraińska piosenka mogła nie przypaść do gustu, ale czy z tego powodu powinien negować opinię ekspertów i innych widzów w tej sprawie? Mi nie podobała się rosyjska propozycja, która zajęła trzecie miejsce, Australia, choć dobra, to na drugi stopień podium według mnie nie zasługiwała. Czy z tego powodu mam oskarżać o głupotę i brak gustu resztę świata?  

Drodzy Polacy, rozumiem, że może Wam się nie podobać fakt, że to właśnie dzięki jurorom nasz reprezentant zajął dopiero ósme miejsce, ale takie mówienie, że oni są be, a my cacy pokazuje, że w Polsce jeszcze długo pewne sprawy nie zmienią się na lepsze, bo duża część naszego narodu jeszcze do tego nie dorosła. Mam tylko nadzieję, że najbliższe lata będą idealną maścią na nasz polski ból dupy.

 

Kolorowych snów!

Do usłyszenia niedługo :) 

Nie mogę zasnąć, więc coś napiszę...

fioletowytymianek

Cześć wszystkim! :) 

Jest pierwsza w nocy i nie mogę zasnąć. Zapytacie dlaczego? Pewnie dlatego, że jest mi mega gorąco, a nie chcę otwierać okna, bo okoliczne owady zaczną traktować mój pokój jak Ziemię Obiecaną :) Jest też inny powod. Szczęście wypełnia mnie jak taki mały balonik, który pompuję uśmiechem, optymizmem, wiarą w swoje siły i traktowaniem każdego dnia jak małego cudu. Łaskocze mnie tak od środka ten balonik,  smyra po brzuchu i w rezultacie nie mogę spać :) 

Zapytacie,  co takiego szczególnego wydarzyło się w moim życiu, że trudno mi zasnąć ze szczęścia? Otóż nic takiego. Po prostu jest wiosna, maj trwa w najlepsze, powietrze pachnie upajająco. Wszystko wydaje się łatwe, świat stoi otworem. Poza tym jestem młodym, zdrowym człowiekiem z pomysłem na siebie, mam ludzi, których kocham. W tym stanie nawet najmniejsze rzeczy cieszą. Spacer po parku, ugotowanie czegoś pysznego, wieczorna przebieżka, uśmiech pani w sklepie czy zrobienie czegoś miłego dla bliskiej osoby - takie prozaiczne rzeczy napełniają mnie pozytywną energią, zapalają gdzieś w moim wnętrzu maleńkie światełka, które sprawiają, że przemierzam świat z uśmiechem na twarzy. Nawet ciężkawy okres w pracy jest błahostką. Gdybym się teraz jeszcze zakochał, chyba wybuchłbym jak fajerwerk z nadmiaru szczęścia! :) 

Czas już kończyć, bo chyba zaczęło robić się zbyt poetycko :)

Kolorowych snów, kochani! I bądźcie szczęśliwi, bo maj to miesiąc stworzony do pielęgnowania szczęścia! :)

Do usłyszenia niebawem! :)   

Wiosna!

fioletowytymianek

Cześć wszystkim! ;)

Dawno nie pisałem, ale i wiele przez ten czas się wydarzyło. Pragnę Was zapewnić, a szczególnie Ciebie, Smajla (dzięki za miły komentarz, swoją drogą!), że wszystko u mnie dobrze, a nawet lepiej!

Od czego by tu zacząć? Po pierwsze zmieniam pracę! Nie do końca była to moja decyzja, ale na szczęście zbieżna z moimi planami. W obecnej posiedzę do końca czerwca, a potem czas na nowe wyzwania. Szczerze mówiąc, nie mogę się już doczekać. W obecnej firmie poznałem mnóstwo wspaniałych osób, jak na przykład Panią Dyrektor, moją bezpośrednią przełożoną, świetne dziewczyny tworzące Dział Finansowy, fantastyczną kierowniczkę biura (taki pracownik to skarb) i wielu innych. Jednak nadszedł czas, by przyznać przed samym sobą, że stać mnie na coś więcej niż wklepywanie danych do systemu za niezbyt fajną jak na Warszawę kasę. Chociaż przykro mi będzie ich opuszczać po dziesięciu miesiącach, wiem, że przyszłość przyniesie mi o wiele więcej satysfakcji z pracy i wielu nowych wspaniałych współpracowników!

Ostatnie tygodnie obfitowały w odwiedziny w moim małym domku na dalekim krańcu Warszawy. Tydzień temu postanowiłem rozpocząć u mnie sezon grillowy, zatem zjechali się przyjaciele zarówno z rodzinnego miasta, jak i ze studiów, a także ci mieszkający po sąsiedzku. Przy dobrym jedzeniu, zaprawionym alkoholem w rozsądnych ilościach, w wesołej atmosferze przyprawionej szczyptą magii wywołanej przez białe bożonarodzeniowe lampki rozwieszone nad stołem, czas minął mi niezwykle szybko. Nie obyło się oczywiście bez zgrzytów, ale nie zaważyły na ogóle wieczoru :) Ten weekend pozwolił mi odkryć na nowo, w jak pięknym mieście mieszkam, a wszystko dzięki mojemu przyjacielowi z Łodzi, który zachwycał się Warszawą w tak szczery, dziecięcy sposób, że nie sposób było nie podzielić tego zachwytu :)

Dzisiaj zaś spędzam leniwy dzień w rodzinnym domu. Rodzicielka zauważyła, że zrzuciłem leciutki brzuszek, który zazwyczaj miałem, zatem jest progres :) Średnia Siostra wyjechała wczoraj za granicę, zatem tęsknię za cholerą i się o nią martwię. Wczoraj odwiedziłem z przyjaciółkami mój ulubiony pub, potem poszliśmy na potańcówkę, a dzisiaj rano obudziło mnie takie oto nieboskie stworzenie: 

IMG_20160501_1332414605 

Jego oczy mówią 'Tymianek, wiem, że jesteś młody i musisz się wyspać po potańcówce, ale zważ na fakt, że nie widziałeś mnie miesiąc- tak, MIESIĄC- więc z łaski swojej rusz tyłek z łóżka i chodź się pobawić' :) Kochany 11-letni Tiger! 

Kończę już, bo czas na kolację :) Życzę Wam dużo słońca i uśmiechu w ten wiosenny czas :) Do następnego!

 

© Życie chłopaka z mniejszego miasta w olbrzymim mieście
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci